Kompostowniki, protesty i małe rewolucje
Pamiętam dzień, gdy w szkole mojej córki pojawił się pierwszy kompostownik. Zamiast kolejnego nudnego wykładu o ekologii, dzieci dostały łopatki i zadanie – stworzyć dom dla dżdżownic. Po trzech miesiącach wiedziały więcej o gospodarce obiegu zamkniętego niż niejeden dorosły. I co ważniejsze – zaczęły tę wiedzę wdrażać w domu, pilnując rodziców przy segregacji śmieci.
Edukacja na froncie walki o planetę
Edukacja antyprzemysłowa to nie moda – to konieczność. W szkole w Katowicach uczniowie przeprowadzili audyt zużycia wody. Okazało się, że nieszczelne krany marnują miesięcznie tyle wody, ile zmieściłoby się w basenie olimpijskim! Ich raport trafił do władz miasta i… doprowadził do wymiany armatury w całej dzielnicy. Tak rodzą się prawdziwe zmiany.
Zielone laboratoria pod chmurką
W małej wiejskiej szkole pod Lublinem stworzyli coś wyjątkowego – szkolny ogród permakulturowy. Dzieci same projektowały system nawadniania deszczówką, budowały hotele dla owadów i prowadziły dziennik obserwacji. Efekt? Warzywa trafiające do stołówki, lekcje biologii na żywo i… widok uczniów przychodzących do szkoły w soboty, by podlewać swoje uprawy.
Matematyka liczy CO2, polski pisze petycje
W jednym z warszawskich liceów nauczyciele wpadli na genialny pomysł – obliczanie śladu węglowego szkolnych wycieczek stało się zadaniem z matematyki, pisanie petycji o wymianę żarówek – ćwiczeniem z języka polskiego, a projektowanie systemu recyklingu – zadaniem technicznym. Najlepsze projekty szkoły rzeczywiście wdrażały. Tak rodzi się prawdziwa interdyscyplinarność.
Od wymiany kubków do zmiany mentalności
Nie trzeba wielkich nakładów, by zacząć. W szkole w Gdańsku zaczęli od:
- zastąpienia plastikowych kubków w sklepiku szkolnym kaucjonowanymi szklankami
- zielonych piątków – dnia bez drukowania
- wymiany ubrań zamiast kupowania nowych
Po roku zużycie plastiku spadło o 70%, a papieru o połowę. Małe kroki – wielkie efekty.
Gdy dzieci uczą dorosłych
Najbardziej poruszające są historie, gdy to dzieci stają się nauczycielami. Jak w przypadku 10-letniej Asi z Wrocławia, która napisała list do dyrektora marketu, tłumacząc dlaczego niepotrzebnie pakują warzywa w plastik. Dostała odpowiedź i… zmiany w sklepie. Albo grupy uczniów z Krakowa, którzy zorganizowali strajk klimatyczny przed urzędem miasta. Ich postulaty zostały wpisane do lokalnej strategii ekologicznej.
Jak wdrożyć zmiany w swojej szkole?
Wystarczy zacząć od prostych kroków:
1. Znaleźć grupę zapaleńców – uczniów, nauczycieli, rodziców
2. Przeprowadzić audyt: ile energii marnuje szkoła, ile jedzenia ląduje w koszu?
3. Zacząć od jednego, łatwego do wdrożenia projektu
Pamiętam nauczycielkę biologii z małej szkoły, która zaczęła od zbiórki zużytych baterii. Dziś jej szkoła ma certyfikat Zielonej Flagii i solary na dachu.
Kiedy moja córka wróciła ze szkoły z pretensjami, że w domu nie kompostujemy odpadów, zrozumiałem, że ta edukacja działa. Dzieci nie tylko uczą się teorii – one żyją tymi wartościami. I być może to właśnie one – wyposażone w wiedzę i determinację – naprawdę zmienią świat. Bo jak mówi 12-letni Tomek z klasy mojej córki: Nie potrzebujemy kilku osób robiących wszystko idealnie, tylko milionów robiących to nieidealnie, ale razem.